Blog
Perspektywicznie
Michał Wojciechowski
Michał Wojciechowski Świecki profesor teologii w Olsztynie, biblista, wolnościowy publicysta konserwatywny
20 obserwujących 76 notek 94024 odsłony
Michał Wojciechowski, 2 grudnia 2015 r.

O lekturach trochę inaczej

Tegoroczne skandaliczne zarządzenie MEN, by nie dawać młodzieży gimnazjalnej do czytania „Pana Tadeusza”, „Konrada Wallenroda” i „Potopu”, pobudziło zainteresowanie dla kanonu lektur. Co powinno w nim być i dlaczego?

Przedtem jednak należy stwierdzić, że pierwszym celem przedmiotu „język polski” jest biegłe opanowanie go. Z tym jest niedobrze, sądząc po poziomie językowym studentów. Znajomość historii i teorii literatury, wbrew wielu polonistom i kształtowi programu klas starszych, powinno być celem drugim.

Jest też anomalią, że przy nauce POLSKIEGO coraz więcej pojawia się lektur obcych. Na tym przedmiocie jest miejsce dla podstawowych arcydzieł, które poprzedziły rozwój naszej literatury, jak i dla tych, które mają bez wątpienia walor uniwersalny. Dla pozostałych właściwym miejscem byłby osobny przedmiot „Literatura europejska”. Można też ich lekturę dołączać do nauki języków obcych.

 

Czy jeden kanon?

Samo założenie, jakoby zadaniem władz państwa było ustalanie listy lektur dla dzieci i młodzieży, jawi się jako niesłuszne. Po pierwsze dlatego, że jest to zasada totalitarna, która wynika z chęci kształtowania umysłów.

Lista lektur odzwierciedla zmienne wiatry ideowe wiejące przez ministerstwa w ostatnim stuleciu. Dlatego na lektury związane z polską tradycją i tożsamością, które dominują w spuściźnie wieków dawniejszych, nakładały się produkty promowane przez lewicę. Trzeci nurt to faworyci polonistów i krytyków, którzy niekoniecznie się nadają na lektury masowe i wychowawcze.

Po drugie dlatego, że zadowalającej listy lektur nie da się w ogóle ustalić i zadekretować, gdyż literatura polska – nie mówiąc już o klasycznej i światowej – jest na to zbyt bogata. Co więcej, uczniowie, nawet w ramach kraju o dość jednolitej tradycji, są bardzo różni. Do każdego coś innego może trafić. Na początek, statystycznie inne są ulubione książki chłopców i dziewcząt. Różne są regiony, tradycje rodzinne, temperament, zainteresowania – i oczywiście wiek i stopień dojrzałości. Młodzież mało dziś czyta – zachęcić ją do słowa pisanego można, ale nie przez sztywny kanon.

Dlatego lista obowiązkowego minimum dla wszystkich powinna dość być krótka, kilkanaście pozycji większych plus wybory poezji. Chodzi o te dzieła, które pozwalają zrozumieć polski kod kulturowy. Natomiast lista pozycji do wyboru niech będzie jak najdłuższa i nie zamknięta. Lista ta nie powinna pozostawać na papierze, nauczyciel powinien dobrać z niej lektury indywidualne dla każdego ucznia (a nie dla całej klasy!). Na drodze stoi jednak władza, która chce zachować kontrolę i możliwość poddawania wszystkich jednolitym testom. A szerzej patrząc, zasadą edukacji powinna być decentralizacja i wolność szkoły, od strony praktycznej umożliwiona przez czek oświatowy, którym rodzice zapłacą w szkole, której program akceptują.

 

Cztery źródła

Zrozumienie kultury polskiej dzisiaj wymaga kontaktu z czterema jej głównymi inspiracjami: antykiem, chrześcijaństwem, swoistą tradycją polską i ostatnim burzliwym wiekiem.

A zatem, po pierwsze, więcej ze starożytności. Od wojny wykształcenie klasyczne w szkołach prawie nie istnieje. Wymazano je tak skutecznie, że nawet konserwatyści nie bardzo dostrzegają potrzebę wracania do Greków i Rzymian. Całkiem inaczej jest w krajach romańskich i w Niemczech (gdzie istnieje matura rozszerzona z greki!). Przydałby się przedmiot „Kultura klasyczna”, obejmujący podstawy łaciny i greki oraz literaturę starożytną w przekładach – ale póki co, niech się ona pojawi jako punkt wyjścia literatury polskiej i europejskiej.

U początku stoi od razu twórca genialny i ponadczasowy – Homer. Jej kanon zaczyna się więc od „Iliady” i „Odysei” (tylko nie w wersji prozą!). Potem klasyczne dramaty – „Antygona” Sofoklesa o wyższości racji moralnych nad politycznymi, ale i Eurypides – choć nie wiem, który („Alkestis”, „Elektra”, „Fenicjanki”, „Ifigenia w Aulidzie”?). Wybrane „Żywoty” Plutarcha, na których wychowywały się pokolenia. Bajki Ezopowe. Wybór myśli greckich, wybór poezji łacińskiej. Łacińscy historycy, może początki Rzymu w wersji Liwiusza.

Równoległy nasz korzeń w sferze słowa i myśli to Biblia. Niby to oczywiste, ale nawet na religii uczeń czyta często podręcznik zamiast Ewangelii! W programie z polskiego też musi ona być, ponieważ jest także podstawą kultury.

Potem to, co z Biblii wynikło, od „Wyznań” św. Augustyna (wynalazek autobiografii psychologicznej), przez Dantego i „Bogurodzicę” po poezje Karpińskiego, „Quo vadis” Sienkiewicza i „Krzyżowców” Zofii Kossak. W reszcie świata odblaski uniwersalizmu chrześcijańskiego są najwyraźniejsze w literaturze angielskiej. Dziś reprezentują to książki Tolkiena („Hobbit”, „Władca pierścieni”) i Lewisa (opowieści z Narnii, „Listy starego diabła do młodego”); aczkolwiek pierwszy z nich zbyt dużą siłę przyznaje złu.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Pamiętam, że o prawdę i Polskę trzeba się bić. Nie lubię Warszawy i odwracania kota ogonem. Lubię rodzinę i przyrodę.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @ŻÓŁW PĘDZIWIATR nadzieja ta byla nieuzasadniona. Jeśli ktoś planował III wojnę, to...
  • @MILTON Durni patrioci, ktorymi posłużyla się Rosja, oraz paru sprzedawczykow, którzy...
  • @MILTON PS. hasla encyklopedyczne od 1 do 1000 linijek pisac umiem - ale to jest INTERPRETACJA.

Tagi

Tematy w dziale