Blog
Perspektywicznie
Michał Wojciechowski
Michał Wojciechowski Świecki profesor teologii w Olsztynie, biblista, wolnościowy publicysta konserwatywny
20 obserwujących 76 notek 94024 odsłony
Michał Wojciechowski, 14 stycznia 2016 r.

DWIE POLSKI czyli odwieczne podziały Polaków

886 12 0 A A A

Gdy się dwa obozy naparzają, warto przypomnieć, że nie od dzisiaj...

Pojawiają się opinie, że Polacy okazują się ostatnio bardzo podzieleni. Tymczasem rozłam na dwie orientacje polityczne nie stanowi w Polsce nowości. Na pewno nie zaczął się od komunizmu ani tym bardziej od Smoleńska. Trwa bowiem przynajmniej od XVIII wieku.

Jedna z tych orientacji jest patriotyczna, religijna i zachowawcza. Druga się jej sprzeciwia, ale trudno poznać, kiedy przez reformatorski zapał, a kiedy przez uleganie wzorom i wpływom obcym. W obu orientacjach można się dopatrywać walorów, ale szlachetność pierwszej psuły nieraz awantury i głupota, a optymistyczne plany drugiej – zdrada i korupcja. Historia Polski opowiadana jest raczej przez orientację patriotyczną, dlatego ta druga niezbyt lubi historię, choć była w niej wyraźnie obecna.

Podział ten wyłonił się w XVIII wieku. Na życie polityczne schyłku dawnej Rzeczypospolitej składały się elementy przeciwstawne. Z jednej strony był to konserwatywny szacunek dla rodzimego ustroju i prawa oraz obrona wolności, czego symbolem stała się konfederacja barska.

Druga orientacja łączyła różne nurty: oświeceniowe reformatorstwo, często słuszne, ale odgórne – a zarazem zgodę na faktyczną okupację rosyjską kraju i korupcję. Ta wyrażała się i w braniu łapówek od posłów Rosji i Prus, i w pazerności na majątek publiczny. Znakomicie streszcza to prawdziwa historia Komisji Edukacji Narodowej, która przejąwszy majątek po jezuitach organizowała nowocześniejsze szkolnictwo, ale przy okazji bardzo znaczną część tego majątku zwyczajnie rozdrapano. Skądinąd magnaci z założenia przejmowali dochód państwa, królewszczyzny.

Już wtedy były dwie Polski: ta tradycyjnych patriotów i ta władzy. Władzy, która miała zamiary reformatorskie, ale była podminowana przez kolaborację z obcymi i korupcję. W pierwszej uczciwym towarzyszyli głupi, w drugiej – interesowni.

 

Rozbiory i powstania

Epoka rozbiorów kojarzy się z powstaniami, z patriotyzmem, którzy przegrywał. Jest to uproszczenie. Po pierwsze, to nie patrioci, lecz skorumpowani reformatorzy zgodzili się na rozbiory. Po drugie, o ile to patrioci urządzali powstania, to pojęcie powstania oraz zasadę, że „powstanie równa się porażka”, upowszechnili ich przeciwnicy. Po trzecie, gros Polaków jakoś się przecież pod rozbiorami urządziła, czy to kolaborując, czy pracując organicznie. Pouczająca jest pod tym względem już sytuacja pruskiej Warszawy koło roku 1800.

Etykieta „powstania” jest zbyt szeroka. Klasycznym przegranym powstaniem był zryw z 1863 roku, który notabene sprowokowała polityka okupanta, a nie patriotyczni szaleńcy. Powstania krakowskie i wielkopolskie miały podobny charakter, przy małym jednak zasięgu i znaczeniu.

Wcześniej konfederacja barska była próbą oddolnego odtworzenia tradycyjnej Rzeczpospolitej szlacheckiej, lokalnie skuteczną, a udaremnioną przez armię rosyjską (już wtedy „przywracaniem porządku” zajmowały się siły bezpieczeństwa krajów sąsiednich; projekt rządu miał precedensy). Powstanie kościuszkowskie to ostatni etap oporu kraju wobec napaści z zewnątrz. W latach 1830-1831 niewielkie, lecz usamodzielnione i bardzo silne wojskowo Królestwo Polskie toczyło wojnę z Rosją, przegraną głównie z winy małodusznych dowódców.

Porażki miały również pozytywy. W związku z rocznicą powstania styczniowego słusznie podniesiono ich znaczenie jako czynnika utrzymania tożsamości. Z jednej strony były bodźcem dla rozwijania kultury polskiej, w XIX wieku kwitnącej, a z drugiej jak każdy konflikt uświadamiały odrębność. Ważne były także skutki międzynarodowe, które nie ograniczyły się bynajmniej do przypomnienia o Polsce. Wojna z Rosją w latach 1830-31 uniemożliwiła jej wkroczenie do Europy Zachodniej. Powstanie styczniowe kosztowało Rosję tak dużo, że w 1867 roku dla ratowania budżetu sprzedała USA prawa do Alaski.

A na koniec mieliśmy udane i zwycięskie powstanie przeciw wszystkim trzem zaborcom, w latach 1918-1920. Prawdziwe powstanie, oddolne, które wcale nie przegrało, lecz pozwoliło odbudować państwo, obejmujące prawie całość ziem etnicznie polskich. Nic dziwnego, że w II Rzeczpospolitej nurty niepodległościowe i narodowe politycznie górowały.

Ale jeszcze w 1914 roku w sukces prawie nikt nie wierzył; Legiony i POW skupiły garstkę, choć miała ona walor elity. Dominowały ugodowość wobec zaborców i nadzieja na ograniczone reformy. Rozczarowanie tym stanem rzeczy ilustrują słowa Piłsudskiego, że dla Polaków można zrobić wszystko, a z nimi nic.

 

Kolaboracja czy opór?

Po klęsce 1939 roku zwyciężyła rezygnacja. Opór zbrojny pod oboma zaborami był prawie żaden, próbowano co najwyżej uciekać. Celem stało się dostosowanie, pod panowaniem niemieckim liczono nawet na znośne życie. Współpraca na co dzień była powszechna, wykonywano polecenia, donoszono. Nieliczna konspiracja oparta była na przedwojennej elicie, wojskowych, harcerzach.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Pamiętam, że o prawdę i Polskę trzeba się bić. Nie lubię Warszawy i odwracania kota ogonem. Lubię rodzinę i przyrodę.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @ŻÓŁW PĘDZIWIATR nadzieja ta byla nieuzasadniona. Jeśli ktoś planował III wojnę, to...
  • @MILTON Durni patrioci, ktorymi posłużyla się Rosja, oraz paru sprzedawczykow, którzy...
  • @MILTON PS. hasla encyklopedyczne od 1 do 1000 linijek pisac umiem - ale to jest INTERPRETACJA.

Tagi

Tematy w dziale Kultura